Za Tęczowym Mostem…

Witam serdecznie 🙂

Cieszę się, że tak wiele osób nie miało okazji wypróbować nigdy kosmetyków, które ocenił w poprzednim poście. Mam nadzieję, że jeśli będziecie szukać tani produktów, zasugerujecie się moją pomocą 😉

Dziś natomiast chciałabym opowiedzieć o pewnej Krainie, do której prowadzi Tęczowy Most…

Po mojej dłuższej nieobecności wspominałam po krótce, co u nas.
W tych wspominkach pisałam, że z okazji Świąt Wielkanocnych zdecydowaliśmy się z Mężem zrobić „coś dobrego”.

Poszliśmy do schroniska i poprosiliśmy o możliwość adopcji „najstarszego i najsmutniejszego psa w całym schronisku”. 

Tak oto naszą rodzinę powiększyła Żabka, 15-letnia psina po wypadku samochodowym, głucha i ślepnąca. Niestety, Żabcia miała również sporo guzów nowotworowych.

Starałam się z całych sił sprawić, aby Żabcia się uśmiechnęła. Jestem pewna, że tego dokonałam. Bardzo się pokochałyśmy. Żabunia pilnowała mnie jak oka w głowie, wszędzie za mną chodziła, we wszystkim mi towarzyszyła, a gdy tylko nadażała się okazja, wtulała się we mnie…

Niestety, psina moja od kilku dni czuła się zdecydowanie gorzej. Zaczęła się bardzo męczyć z powodu raka, który ją zżerał…

Dziś, wraz z weterynarzem, pomogłam Żabce przejść za Tęczowy Most.
Wierzę, że teraz już nie cierpi i nie ma mi za złe tego…Wciąż mam przed oczami jej smutną pysiunię i wystraszone oczka, pytające mnie, czy teraz już będzie dobrze…

Czuję wielką pustkę.

Choć dwa pozostałe psiaki nawet teraz tulą się do mnie i śpią…to wciąż czuję ciężar na sercu z powodu Żabki.

Mam nadzieję, że udało mi się podarować jej choć trochę ciepła i miłości…spokoju
Cieszę się, że dziś odeszła Żabka, która miała swoje imię, swoją obróżkę, swoje miejsce w domu, swoją rodzinę…która nie była jedynie numerem statystycznym w schronisku…

Jestem jej ogromnie wdzięczna, że przypomniała nam, jak to jest być „człowiekiem”…

(Visited 78 times, 1 visits today)
Podziel się :)
Share