W pogoni za szczęściem…

Dzień dobry! Serdecznie witam 🙂 Szczęście nie jedno ma imię. Moje szczęścia mają swoje imiona, a wraz z nimi gonimy za szczęściem wspólnym… Co to znaczy? Wraz z rodziną gonimy za naszym wspólnym szczęściem. Naszym największym marzeniem jest spokojne życie w miłej atmosferze, którą potrafimy stworzyć i cieszyć się każdym dniem. Niestety, nasze dotychczasowe miejsce…

Udostępnij
Share

Dzień dobry!

Serdecznie witam 🙂

Szczęście nie jedno ma imię. Moje szczęścia mają swoje imiona, a wraz z nimi gonimy za szczęściem wspólnym…

Co to znaczy?

Wraz z rodziną gonimy za naszym wspólnym szczęściem.

Naszym największym marzeniem jest spokojne życie w miłej atmosferze, którą potrafimy stworzyć i cieszyć się każdym dniem.

Niestety, nasze dotychczasowe miejsce zamieszkania całkowicie uniemożliwia nam spokojne i szczęśliwe życie rodzinne, dlatego w ostateczności, zdecydowaliśmy się odnaleźć nowe miejsce szczęścia.

Goniąc za swym szczęściem zdecydowaliśmy się na budowę małego domku w szkielecie drewnianym, na ślicznej działce.

Ceny działek budowlanych są ogromne. Wręcz powalające.
Niestety, większość ofert była zwyczajnie poza naszym zasięgiem finansowym mając świadomość, że trzeba jeszcze postawić budynek.

Początkowo dłuugo oglądaliśmy oferty sprzedaży działek zamieszczone na wielu stronach internetowych. Wśród naszych wymagań były przede wszystkim:
– spokojna okolica
– miejsce do spacerów ze zwierzętami
– dużo roślinności, która zapewni możliwie czyste powietrze, aby dzieci mogły rozwijać się jak najlepiej
– miejsce odpowiednie dla dzieci, bezpieczne itd
– dobry dojazd do pracy
– łatwy dojazd do większych miast

Odnaleźliśmy bardzo ciekawą ofertę sprzedaży działki budowlanej.
Działka znajdowała się w odległości około 10km od domu moich rodziców – wspaniale!
Miała jednak sporo minusów.
Po pierwsze – był to wąski prostokąt, o szerokości zaledwie 14m. Przy zachowaniu odpowiednich odległości od granicy działki, dom który mógłby tam powstać musiałby być bardzo wąski – ale nie jest to niemożliwe.
Po drugie – najgorsze, działka nie posiadała mediów i choć prąd możnaby jeszcze jakoś pociągnąć, to woda najbliżej znajdowała się 100m dalej i jej pociągnięcie nie dość, że generowałoby wysokie koszta, to w dodatku możliwe, że dostalibyśmy decyzję odmowną, zwłaszcza, że sąsiedzi wszyscy wodę posiadają ze studni, bo nie przyłączyli…

Do tego jeszcze kilka mniejszych minusów i nieuregulowana sprawa z drogą. Co prawda, z uwagi na cenę działki bylismy na nią zdecydowani, ale kazano nam poczekać na wyjaśnienie się sprawy drogi dojazdowej.

Postanowiliśmy przemyśleć raz jeszcze tą decyzję i tak oto powstał w naszej glowie pomysł obejrzenia innych dzialek.

Ponownie przegrzebaliśmy całe zasoby internetu w poszukiwaniu idealnego miejsca.

Wybraliśmy kilka ofert, poumawialiśmy się na oglądanie terenów i okolic, wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy.

Chyba cały dzień spędziliśmy oglądając różne miejsca. Niektóre były tak nieciekawie usytuowane, w tak „nie atrakcyjnych społecznie” okolicach itd. że nawet nie wychodzilismy z auta, tylko jechaliśmy pod inny adres.

Aż w końcu – stało się! CUD!

Jedna jedyna Pani z biura nieruchomości spotkała się z nami osobiście, zamiast podać jedynie adres (tak jak to robili inni), pokazała nam działki, mapy, wytłumaczyła wszystko…i wybraliśmy sobie jedną działkę spośród nowo podzielonego terenu, na którym ma powstać kilkanaście działek budowlanych. Teren tylko pod zabudowę mieszkalną z dopuszczeniem usług nieuciążliwych (np. sklep spożywczy czy inna firma prowadzona w zaciszu domu).

Zdecydowaliśmy się!

W dodatku taka okazja!

Cena niska!

Działka idealna!

Niebawem pojawią się sąsiedzi, a naprzeciw drogi już kilka domów niedawno zbudowanych.

Naszej radości nie było końca!


Choć trwała ona jedynie przez weekend…

Już niebawem dalsza część naszej historii o zakupie działki 😉
Zapraszam!

Udostępnij
Share

Podobne wpisy