podsumowanie

Małe podsumowanie i trochę zdjęć

Czas leci nieubłaganie. Co nam przyniósł? Co się zmieniło? Co udało się zrealizować, a nad czym muszę popracować? Krótkie podsumowanie

Dzień dobry,

dziś przyszedł czas na male podsumowanie tego, co już zdążył nam przynieść ten rok. Jak nam idzie realizacja planów? Ehh, jak zwykle – różnie.

Dokładnie 1 stycznia tego roku pojawił się u mnie wpis o marzeniach, celach i planach na ten rok. Być może część z Was pamięta, a jeśli nie, to zapraszam do zapoznania się, jeśli jesteście chętni.

W tym właśnie wpisie zrobiłam listę planów i marzeń na aktualny rok. Dziś nadszedł czas na sprawdzenie, jak to wszystko idzie. Oto podsumowanie:

  1. Wykonać wreszcie zjazd z drogi publicznej -> papierkowe sprawy prawie ogarnięte
  2. Ogrodzić całość terenu -> umawiamy termin z wykonawcą
  3. Narysować samodzielnie projekt i przekazać architektowi do wykonania -> narysowane, odpowiedni architekt w trakcie poszukiwań. P.S. Zmieniła się koncepcja domu
  4. Złożyć projekt do Urzędu -> cóż…
  5. Nauczyć Najstarszą Córcię literek -> pracujemy nad tym, a efekty są widoczne 🙂
  6. Nauczyć Synka i Najmłodszą Córcię cyferek -> potrafią liczyć po polsku i angielsku, a Synek zna cyferki 🙂
  7. Wyjechać choć 3 razy na rodzinną wycieczkę w Góry -> jakoś nam nie po drodze było póki co…
  8. Wyjechać z dziećmi na rodzinne wczasy nad Morzem -> siły wyższe kazały z tego zrezygnować
  9. Mieć sukcesy na Wystawach z psami -> to całkiem całkiem, chwalę się TUTAJ
  10. Postarać się o kolejny miot szczeniaczków w naszej hodowli -> czekamy na cieczkę 🙂
  11. Dostać podwyżkę w pracy – a co mi tam -> gotowe! Co prawda 100zł, ale zawsze 😛
  12. Pisać jeszcze więcej, jeszcze częściej i jeszcze ciekawiej 😉 -> a tutaj poległam po całości…

 

Cóż… jak widać, czas mija, a u nas tak różnie. Trochę idzie zgodnie z planem, a trochę wcale a wcale.

Co do punktu 3 – zmieniliśmy koncepcję i wybraliśmy gotowy dom drewniany do samodzielnego montażu. Umowa podpisana, za rok ma już stać na naszej działce. Taki jest plan…

Tymczasem – obiecanych trochę zdjęć

W pewną słoneczną niedzielę wybraliśmy się na rodzinną wycieczkę do Chorzowa – Park Róż. Piękne miejsce. Dzieci bawiły się doskonale, wzięliśmy chlebek i karmiliśmy kaczki. Był też z nami Klusek. Patrzył na ten chlebek wrzucany do stawu i na te pojedzone kaczki…aż w końcu nie wytrzymał i wskoczył do stawu, pogonił kaczki i zaczął sam wyżerać chlebek. Ludzie wokół mieli ubaw po pachy…ja ciut mniejszy 😛

A oto i kilka kadrów z tego dnia

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

podsumowanie

(Visited 115 times, 1 visits today)
Podziel się :)
Share