Jej wysokość…przekąska!

Witajcie 🙂 Dziś kilka słów na temat przekąsek dla dzieciaków… Zdjęcie znalezione w google Szczerze powiedziawszy, to ostatnio mnie kompletnie zmroziło. Pojechałam w odwiedziny do znajomej, której nie widziałam już naprawdę dłuuugo! Moja znajoma ma córkę. Na pierwszy rzut oka – ot, zwykła dziewczynka. Z lekką nadwagą, co już jest nienormalne w przypadku kilkuletniej dziewczynki,…

Udostępnij
Share

Witajcie 🙂

Dziś kilka słów na temat przekąsek dla dzieciaków…

Zdjęcie znalezione w google

Szczerze powiedziawszy, to ostatnio mnie kompletnie zmroziło.

Pojechałam w odwiedziny do znajomej, której nie widziałam już naprawdę dłuuugo!

Moja znajoma ma córkę. Na pierwszy rzut oka – ot, zwykła dziewczynka. Z lekką nadwagą, co już jest nienormalne w przypadku kilkuletniej dziewczynki, ale w granicach jakiejś tam akceptacji.

W odwiedziny przyjechałam oczywiście z fantami dla dziewczynki, bo ja nie lubię przychodzić w odwiedziny do dzieci z pustymi rękami. Zawsze coś mam ze sobą.
Natomiast moim zwyczajem od dawien dawna jest przywożenie owoców!
Bez względu na porę roku, zawsze jadę z sezonowymi owocami.

Moje dzieci też dostają owoce i warzywa, ode mnie, od naszych gości – bo tak sobie życzę. Słodkości, owszem, są w naszym domu, czemu by nie? Ale wolę na przykład upiec dobre ciasto lub ciasteczka, mając świadomość jakie składniki dałam, niż kupować za kilka złotych 6 ciasteczek, które w swoim składzie mają połowę tablicy mendelejewa!

Stąd też takie, a nie inne decyzje i zwyczaje w naszym domu…

Ale co się wydarzyło, gdy poszłam do znajomej?
Dziewczynka odłozyła do kuchni owoce, po czym podeszła do barku w pokoju rodziców, otworzyła i wybrała sobie (z przepełniającego się barku) chipsy, ciastka i czekoladę. Poszła do pokoju. Po godzinie przyszła wyrzucić papierki po wszystkich trzech smakołykach. Otworzyła barek i wybrała cukierki. Wyszła.

Oczywiście, nie chciałam się wtrącać mojej koleżance w wychowanie. Wszak to nie moja sprawa. Ale w szoku bylam.

Znajoma chyba wyczuła, bo zaczęła się tłumaczyć. Że jej córeczka to tylko słodkości, że jakoś do owoców nie może jej przekonać. Serio? Nie możesz?


To może odstaw słodycze?!

Pogadałyśmy chwilę o tym, ale nie bardzo przekonały ją moje argumenty. A szkoda. Bo zdrowie dzieci jest NAJWAŻNIEJSZE. Przynajmniej dla mnie.

Czy pozwalacie lub pozwalalibyście swoim dzieciom jeść codziennie słodycze? 

Pozwolę sobie podrzucić link do artykułu o zdrowych przekąskach, gdyby komuś brakowało pomysłów.

Udostępnij
Share

Similar Posts