Co uwielbiam w moim Mężu….

Witajcie,
absolutnie zainspirowana rozmową, którą chwilę temu odbyłam, zdecydowałam się napisać tego posta.

Wyszukane w czeluściach googla

Wiadomo, w związkach dzieją się generalnie różne, dziwne rzeczy. Ludzie się kochają, trzymają za ręce, czuja motylko w brzychu, mają różowe okulary itd. Bywają również niestety te gorsze momenty, kiedy to dwoje ludzi się kłóci, nie może dojść ze sobą do porozumienia…. Następują ciche dni, a po nich albo wielkie godzenie się, albo jeszcze gorsze kłótnie. Czasem też pary się rozstają…

My nie należymy do ideałów. Też potrafimy się pokłócić, zwlaszcza, że oboje posiadamy dość stanowcze charaktery, a do tego dość duże temperamenty… Na szczęście nasza inteligencja 😉 pozwala nam zazwyczaj w sposób pokojowy dojść do porozumienia albo kompromisu, ale nie zawsze…. Przecież jesteśmy tylko ludźmi, prawda?

Najgorzej jednak bywa, kiedy ja zaczynam miewać „gorsze dni”. Staję się wtedy znacznie bardziej drażliwa, mam mniejszą ochotę na kompromis, a większą na to, żeby dać upust swoim negatywnym emocjom…

Wówczas włącza się to, co w moim Mężu uwielbiam najbardziej 😀
INSTYNKT SAMOZACHOWAWCZY.
I co robi mój Małżonek?
Wracając z pracy do domu idzie do sklepu i kupuje mi 2-3 tabliczki ulubionej czekolady albo słoiczek nutelli. I dopiero tak uzbrojony wraca do domu, ja podnoszę poziom hormonów szczęścia przy użyciu mojej ulubionej używki, a on ma święty spokój.

Czy to nie proste? 😉
I tak oto żyjemy raczej w zgodzie i szczęściu już od prawie 7 lat 😀

(Visited 51 times, 1 visits today)
Podziel się :)
Share